Pamiętnik
Z reguły, przeciętne dziecko ma wymyślonego przyjaciela. Ja miałam coś więcej - całą krainę. Przenosiłam się do niej co noc po zamknięciu oczu. To było niewiarygodne, tak realistyczne, że sama w to wierzyłam. Byłam przekonana, że to prawda. Że gdy tylko zrobi się ciemno i wszyscy zasną, do mojego pokoju, przez otwarte okno wleci latający statek, na który wsiądę i odlecę nim do Magicznej Laponni. Statek był wielkości okruszka, ale gdy lądował przy moim łóżku, powiększał się na tyle, abym mogła do niego wejść. Potem znowu robił się tyci i odlatywałam. To był całkiem inny świat. Był idealny, mój.
Zawsze po przebudzeniu z wielkim podnieceniem opowiadałam starszej ode mnie o rok siostrze, wszystko to, co wydarzyło się tej nocy. Ona ze skupieniem słuchała i prosiła żebym ją tam kiedyś zabrała. Ale ja nie mogłam. No bo jak? Jednak obie myślałyśmy, że nic nie stoi temu na przeszkodzie. Bo przecież Magiczna Laponnia istnieje! Nigdy nam nie wyszło. Tylko ja mogłam odwiedzać tą krainę. Miałam tam przyjaciół, ale nie mogłam poznać ze sobą ludzi ze snów z tymi prawdziwymi. Chociaż dla mnie i ci, i tamci byli prawdziwi, nie mogłam tego wszystkiego zrozumieć.
Z czasem zaczęłam coraz rzadziej odwiedzać Magiczną Laponnie. Przestali po mnie przylatywać. Nie potrafiłam się z tym pogodzić. Aż w końcu wmówiłam sobie, że szykują dla mnie niespodziankę. Że potrzebują czasu, na jej przygotowanie. Że kiedy już skończą, przylecą po mnie i to będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu. Chciałam w to wierzyć. Ale tak naprawdę po prostu zaczęłam dorastać. Nie chciałam tego. Wyobraźnia nie była już tak szalona, zaczęto wymagać ode mnie powagi. Magiczne stało się zwyczajne.
Ale przecież ja nie dorosłam. Jestem dzieckiem, zawszę będę. I może już nie ma Magicznej Laponni, może już nie bawię się ze znajomymi w najdziwniejsze i najdziksze zabawy jakie widział świat, ale wyobraźnia mnie nie opuściła. I jestem przekonana, że pewnego dnia przylecą po nie i znowu odwiedzę Magiczną Laponię :)
Nastrój:
tagi:
No więc stało się. Założyłam bloga. Dlaczego? Nie wiem. To był impuls. Siedziałam kilka dni temu z kuzynką (właściwie to nie kuzynką... ale to inna sprawa) przed kompem, oglądając jej internetowy pamiętnik. W pewnym momencie powiedziała: "Jak chcesz, to pomogę Ci założyć bloga." Zgodziłam się i oto jest - mój pierwszy blog.
A teraz siedzę ze słuchawkami w uszach, patrząc się tępo w monitor, z dłońmi zawieszonymi nad klawiaturą i pojawia się pytanie: Co napisać?
Nie wiem. Nie wiem, dlaczego zaczęłam pisać tą notkę, chyba po prostu chciałam coś napisać. Cokolwiek.
Ten blog będzie opisywał moje myśli, przeżycia, marzenia. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Że otrzymam jakieś błyskotliwe komentarze i że nie zrezygnuje. Że ten blog będzie istniał.
Nastrój:
tagi:
Szablon
zrobiła
Yzoja. zdjęcie zrobiła
l00py. więcej w
mieście kreowania snów.